czwartek, 13 maja 2010
Jak Skutecznie Omijać Wypadki Samochodowe i Co Robić, Gdy Już Się Wydarzy Nieszczęście?
Od kolizji do wypadku
Zgodnie z ustawą „Prawo o ruchu drogowym” wypadek drogowy w najszerszym znaczeniu jest to zdarzenie w ruchu drogowym, w wyniku którego osoba poniosła śmierć lub doznała jakichkolwiek obrażeń ciała albo powstała szkoda w mieniu. W świetle prawa o ruchu drogowym postępowanie kierującego jest uzależnione od skutków wypadku. Dla prawidłowego zobrazowania czynności, jakie ma wykonać uczestnik ruchu biorący udział w zdarzeniu drogowym, wprowadzę pojęcie kolizji drogowej, które nie występuje w kodeksie drogowym, a umożliwi nam łatwe rozróżnienie poszczególnych zdarzeń drogowych. Określenie kolizja drogowa jest bardzo często używane przez policjantów z Sekcji Ruchu Drogowego. Definiując na nasz użytek, możemy uznać, że kolizja drogowa jest to wypadek, którego skutkiem jest jedynie szkoda w mieniu. W takim przypadku uszkodzeniu lub całkowitemu zniszczeniu może ulec np. inny pojazd, obiekt przydrożny, wiadukt, element infrastruktury drogowej. Drugim pojęciem jest wypadek drogowy, który ma miejsce wówczas, gdy w wyniku zdarzenia drogowego doszło do śmierci człowieka lub jego zranienia. Pomoc przede wszystkim Kiedy doszło już do zdarzenia na drodze, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Następnie należy ustalić, czy skutki zdarzenia nie dotknęły innego kierowcy, pasażerów
lub pieszych. Jeżeli nie ma osób zabitych lub rannych, wówczas kierujący ma obowiązek niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca kolizji, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu. Jeżeli jednak stwierdzimy, że jest osoba ranna lub zabita (ewentualnie są co do tego wątpliwości) wówczas nie należy zmieniać położenia pojazdu, lecz udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku. Przypominam, że nie należy bać się udzielać pomocy ofiarom wypadków. Zdecydowanie gorsze jest jej nieudzielenie! Co więcej musimy pomóc potrzebującym.
Jak pomagamy
Obowiązek pomocy nałożony jest zarówno na kierującego, jak i inne osoby uczestniczące w wypadku (pasażer, pieszy). W pierwszej kolejności sprawdzamy, czy osoba jest przytomna, czy oddycha i czy jest zachowana czynność serca. Jeżeli oddycha, trzeba sprawdzić, czy nie ma krwotoku lub innej rany wymagającej opatrzenia, czy nie ma złamania kości lub wstrząsu urazowego. Przystępujemy do opatrzenia ran i usztywniamy złamane kończyny. Następnie należy niezwłocznie wezwać pogotowie ratunkowe i policję. Na miejscu wypadku drogowego nie wolno podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku. Chodzi przede wszystkim o nieprzemieszczanie przedmiotów, które się oderwały od pojazdu w czasie wypadku, np. zderzaka, akumulatora, odłamków szkła, itp. Obowiązkiem uczestnika wypadku drogowego jest niedopuszczenie również do zatarcia śladów przez inne osoby. Do czasu przyjazdu policji miejsce wypadku ma pozostać w takim stanie, w jakim było bezpośrednio po wypadku.
Niezbędna sygnalizacja
Obowiązkiem kierującego pojazdem, jak i innej osoby uczestniczącej w zdarzeniu drogowym, jest przedsięwziąć odpowiednie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu w miejscu zdarzenia. W pierwszej kolejności zadbać o to powinien kierujący poprzez właściwą sygnalizację postoju pojazdu. Zgodnie z kodeksem drogowym sygnalizacja postoju pojazdu jest niezbędna: na autostradzie lub drodze ekspresowej (w każdym przypadku), na pozostałych drogach twardych poza obszarem zabudowanym (w razie postoju na jezdni, w miejscu, w którym jest to zabronione, a na poboczu - jeśli pojazd nie jest widoczny z dostatecznej odległości), na obszarze zabudowanym (w razie postoju na jezdni, w miejscu, w którym zatrzymanie jest zabronione). Na autostradzie lub drodze ekspresowej postój sygnalizuje się przez włączenie świateł awaryjnych pojazdu (gdy nie jest w nie wyposażony poprzez włączenie świateł pozycyjnych) i umieszczenie trójkąta ostrzegawczego w odległości 100 m za pojazdem. Na pozostałych drogach poza obszarem zabudowanym sygnalizujemy postój poprzez umieszczenie trójkąta w odległości 30-50 m za pojazdem i włączenie świateł awaryjnych (gdy nie jest pojazd w nie wyposażony włączyć należy światła pozycyjne). Na obszarze zabudowanym mamy obowiązek włączyć światła awaryjne (w przypadku braku włączamy światła pozycyjne) i trójkąt należy umieścić za pojazdem lub na nim na wysokości maksymalnie 1 metra.
Anonimowość wykluczona!
Jeżeli nie można usunąć pojazdu z drogi, wówczas należy prawidłowo oznakować miejsce, aby nie doszło do zagrożenia w ruchu drogowym. Uczestnik wypadku drogowego bądź kolizji jest zobowiązany na żądanie innej osoby uczestniczącej w zdarzeniu podać swoje dane personalne, dane właściciela pojazdu oraz dane firmy ubezpieczeniowej, w której pojazd jest ubezpieczony. Każdy uczestnik zdarzenia drogowego ma obowiązek pozostać na miejscu do czasu
przyjazdu policji. W przypadku oddalenia się sprawcy wypadku sąd wymierza karę w wysokości do górnej granicy ustawowego zagrożenia, zwiększonej o połowę.
Kolizja mniej obowiązkowa
W przypadku kolizji drogowej można odstąpić od powiadomienia policji. Wówczas między sobą należy ustalić sprawcę kolizji i po spisaniu wszystkich danych dotyczących kierującego, właściciela pojazdu i ubezpieczenia OC z dokumentów, a następnie wspólnie ze sprawcą udać się do firmy ubezpieczeniowej sprawcy w celu złożenia wyjaśnień. Takie postępowanie spowoduje szybszą wypłatę odszkodowania oraz unikniemy problemów w przypadku sporządzenia oświadczenia, po którym sprawca kolizji nie potwierdza swojej winy lub nie zgłasza się dobrowolnie do firmy ubezpieczeniowej w celu potwierdzenia oświadczenia. Należy dodać, iż w przypadku podejrzenia, że kierujący jest w stanie po użyciu alkoholu zawsze należy wezwać na miejsce zdarzenia policję. Pamiętajmy również, aby w każdym przypadku spisać dane świadków, umożliwi to dokładne wyjaśnienie sprawy w przypadku rozbieżności w zeznaniach uczestników kolizji.
kom. Grzegorz Sudakow
materiały zamieszczono dzięki uprzejmości KMP w Szczecinie
źródło: www.eioba.pl
Egzamin Na Prawo Jazdy
Szanowny, ustawodawca, wierzy w umiejętności podległych ustawie obywateli i przewiduje,że 24h wystarczą do opanowania sztuki prowadzenia pojazdu samochodowego w stopniu,który jest wystarczającym do przejścia państwowego egzaminu z pozytywnym wynikiem,czyli z liczbą potrąconych emerytów 0. Ustawa wspomina też o kamerach w pojeździe, które skutecznie zapobiegają procederom przestępczym, tzw transferom kopertowym - w czym ujawnia się mądrość człowieka za biurkiem. Szkoda tylko,że urzędnicy pokazują,że są krótkowzroczni,bo o ile jedeń dzień (24h) to naprawdę wystarczająco dużo aby nauczyć się puszczać sprzęgło, to to zdecydowanie za mało,żeby przygotować nowego kierowcę do surwiwalu jaki panuje na naszych drogach. Z zagranicy sprowadzamy milion sypiących się Golfów III rocznie (o Golfach II nie wspominając), na drogach robi się gęsto, a bezpiecznych dróg nie przybywa. Podejrzewam,że brak wyobraźni i przekonanie,że skoro "tyle lat jeżdżą i mają się dobrze" jest przyczyną dla której tak nie wiele osób wie na czym polega hamowanie z systemem ABS lub jak zachować się w sytuacji awaryjnej. Na kursie brakuje też lekcji fizyki, kilku prostych przykładów co się stanie z samochodem jak za szybko wjedziesz w łuk. Dobrze,że wspominają o wydlużającej się drodze hamowania wraz ze zmianą warunków atmosferycznych,ale powiedźcie komu instruktor pozwolił sprawdzić jak auto się zachowuje przy hamowaniu z dużej prędkości?
Na szczęście kursant potrafi powiedzieć gdzie jest zbiornik płynu do spryskiwaczy szyb w Fiacie Punto II i Corsie C. To są umiejętności, dzięki którym wg naszych mądrych ustawodawców uda się mi nam przeżyć. Jakie to nieżyciowe! Ciekawe, czy zdałbym egzamin gdybym poprosił o instrukcję obsługi pojazdu.
Spójrzmy prawdzie w reflektory.
Oto samochód!
Wybrałem Golfa,bo to najnudniejsze, najpowszechniejsze, najbardziej przechwalane przez swoich właścicieli auto. Spójrzmy prawdzie w reflektory. Samochód ma cztery koła, dwie pary kół po każdej stronie. Jakby na to nie patrzeć to dwa razy więcej niż ma rower, co zapewnia samochodom stabilność statyczną wobec wszechdziałającej, przewracającej rowery i motocykle siły grawitacji! To wielki plus,że samochód możemy zostawić samemu sobie bez obawy,że się przewróci! Zauważmy też, że przednie koła skręcają, przy czym tylne pozostają sztywne poprzecznie (odporne na skręt.). Proszę się nie śmiać, bo jak widziałem niektóre koleżanki na łuku to to wcale nie jest takie oczywiste. Silnik z przodu, napędza przednie koła za pomocą 6biegowej, manualnej skrzyni biegów, oddzielonej od silnika sprzęgłem. 5biegów do wykonania wojskowej komendy "naprzód!" i jeden aby móc wykonać "odwrót!". Tyle teorii. Nie taki straszny samochód, jak go mali chłopcy malują!
Szkoła jazdy.
Wybór szkoły jazdy to sprawa pierwszorzędna. Warto popytać, co mówią o tej czy innej szkole. Dobra szkoła to połowa sukcesu. Instruktor,który jest emerytowanym wojskowym, który w pojeździe krzyczy, łapie za kierownicę ingerując w zadany przez nas tor jazdy, przesadnie dba o wycieraczki, reflektory, zawieszenie, brzydko pachnie - szybko stanie się waszą udręką i może być jednym z powodów, dla którego powiecie "Ja już w ogóle nie chcę tego prawa jazdy!". Tak naprawdę o ile przykry zapach i pedantyzm można przełknąć o tyle interwencje takie jak łapanie za kierownicę już nie. To są twoje 24godziny podczas których TY masz się nauczyć jak najwięcej,a nie tylko kilkunastu skrzyżowań. Miałem ogromne szczęście,że po przykrych doświadczeniach z instruktorem,który w przeszłości łapał zające wojskowym GAZem, (który świetnie uczyłby PO, ale jeździć już nie) trafilem na instruktora,który wychodził z tego samego założenia co ja. "System jest zły. Z systemem trzeba walczyć". Na początku naszej znajomości szczerze odpowiedziałem na pytanie "Czy jeździłeś coś już kiedyś gdzieś z kimś?" i pierwszy raz w życiu dobrze wyszedłem na tym,że przyznałem się do zbrodni (powożenia samochodem bez uprawnień),bo Sebastian po tym rzekł: "To fajnie! To będziesz mnie woził". I woziłem. Podczas kursu zjeździliśmy cały śląsk od Bytomia przez Rudę śląską po Chorzów,ale obok malowniczych, pełnych zapierających oddech w piersiach widoków, bardziej liczył się styl jazdy. Otóż zamiast poruszać się 50km/h tak jak mówią znaki, mogłem jeździć "tak jak wszyscy" pod warunkiem podpisania cyrografu,że na egzaminie, będe o ograniczeniu prędkości pamiętał. Jeździłem w zimie i miałem na kursie okazję do awaryjnych hamowań, jazdy w trudnych warunkach, jazdy po szklance (czyli warunkach skrajnie trudnych). Miło wspominam kurs. Zapamiętałem z niego jedno ważne zdanie,które stało się moim motto jako początkującego kierowcy:
"Pojeździsz parę lat po naszych drogach i zobaczysz tylu idiotów,że potem nic cię w życiu już nie zaskoczy". Surwiwal. Czyli jeździj tak,żeby nic cię nie zaskoczyło.
Twój egzamin.
Kilka porad od kogoś kto zdał za 3cim:
1. ZABIERZ ZE SOBĄ DOWÓD OSOBISTY LUB PASZPORT, bo książeczka wojskowa i legitymacja szkolna nie przekonują egzaminatorów,że jesteś tym kim jesteś.
2. Nie bierz jazd w dniu egzaminu. Początkujący kierowcy szybko męczą się i tracą koncentrację za kierownicą. Wraz z doświadczeniem przyjdzie wzrost wytrzymałości. Trening czyni mistrza (patrz Kubica czy np. kierowca TIR).
3. Jedź normalnie, stosuj żadnych specjalnych technik "pojadę wolniej,żeby czas działał na moją korzyść" albo "pojadę szybciej,bo Einstein powiedział,że czas wtedy płynie wolniej!" (jeżeli lubisz być egzaminowany/a).
Jazda egzaminacyjna jest stresująca, fakt,ale zadaj sobie pytanie "Czy coś sie stanie, jak nie zdam?" Nie wierz ludziom,którzy mówią : "Uświadom sobie brutalną prawdę, że egzaminator wg nowych przepisów dostaje 800zł miesięcznie, dlatego musi część kurstantów wysłać na egzamin poprawkowy." Może jestem naiwny ze swoją wiarą w ludzi,ale na żadnym z 3ech egzaminów nie spotkałem egzaminatora,który miałby wyraźną ochotę mnie oblać, zdarzali się surowi, wymagający,ale na pewno nie byli frustratami czy sadystami,którzy czerpią rozkosz z wysyałania ludzi na poprawkowy. Nie przejmuj się gdy nie zdasz. Naprawdę. Jeżeli dzisiaj padnie na ciebie... cóż. Life is brutal and full of zasadzkas and sometimes kopas w portfelas. System jest jaki jest, uszczupla nasze portfele i zadaje nam dużo stresu. Pamiętaj tylko o tym,że jak nie zdasz i powiesisz psy na systemie, egzaminatorze, emerytce,która przechodziła przez pasy i włoskim robotniku,który skręcał to idiotyczne sprzęgło, to zastanów się dlaczego popełniłaś/eś błąd i jak go wyeliminować. I jeszcze jedno. Nie poddawaj sie ogólnej panice. Skoncetruj się,a zdasz.
Egzamin twojego taty.
Jak to jest,że tata, mama, starsze rodzeństwo, dostały papierek prawie bez wysiłku,a ja podchodzę już n-ty raz? Może dlatego,że kiedyś wymagania były mniej chore. Egzamin trwał krócej (proszę tu kółeczko zrobić wokół PZMotu!), był mniejszy ruch, maluch miał normalne sprzęgło (a nie punktowe jak Grande Punto), można było ściągać na teorii... piękne czasy co? Wtedy też nie uczono jeździć,ale przynajmniej nie owijano tego w bawełnę. Pociesz się,że Tata, chociaż ma prawo jazdy od 30lat nie zdałby dzisiaj egzaminu,bo jest zbyt nieżyciowy. Na szczęście przez 3/10 wieku nauczył się jeździć "z wyobraźnią" i w każdej sytuacji na drodze sobie poradzi. Ty nie, bo kurs przygotowuje cię do egzaminu, egzamin nie zmusza cię do myślenia, a tylko do odtwarzania poszczególnych skrzyżowań, nigdy nie przekroczyłeś 90km/h (jeżeli w ogóle jechałeś ponad 50km/h), a o jeździe w trudnych warunkach słyszałeś tylko z mrożących paliwo w przewodach opowieściach kierówców transyberyjskich. Kiedyś wszystko było lepsze...
Minął prawie rok od kiedy mam prawo jazdy. Jestem w trakcie mojej pierwszej zimy za kółkiem i cieszę się jak 8latek,który znalazł wymarzony samochodzik pod choinką, za każdym razem kiedy mogę wyjechać samochodem na śliską nawierzchnię, poślizgać się trochę, pooglądać świat przez boczną szybę. Chyba mam w żyłach benzynę,bo jak śnią mi się po nocach kobiety to zawsze w Alfa Romeo. Jak będe już duży, to marzy mi się świat, w którym wciąż będzie wystarczająco dużo ropy naftowej,żebym mógł porwać się na nocną jazdę przez pół kraju, żeby powiedzieć pięknej kobiecie "branoc" i przesłuchać całej płyty "The Beatles live at BBC" dwa razy. Tylko ciekawe co na takie nocne wypady powie moja żona... może nie zauważy,że samochodu nie było całą noc przed domem...? Tata nie zauważył...
Źródło: eioba.pl
poniedziałek, 10 maja 2010
Prawo Jazdy Warszawa
Kto jeszcze chce mieć swoje prawo i zdać je w szybkim czasie, a co za tym idzie - zostać szybko kierowcą i zapomnieć raz na zawsze o podróżowaniu komunikacją miejską?
Bądźmy szczerzy: Prawo Jazdy to nie tylko dokument, który jest Ci potrzebny i ułatwi Ci życie, lecz również zawód! Na pewno będzie Ci łatwiej znaleźć szybciej lepiej płatną pracę, gdy będzie miał prawo jazdy. Co jest ważne przy wyborze szkoły i jak można szybko zdać kurs - kilka porad.
- Nauka jazdy powinna sprawiać Ci przyjemność
- Powinieneś wybrać szkołę jazdy z dobrymi referencjami
- Sprawdź i porównaj oferty cenowe wszystkich szkół
- Jeżeli nie odpowiada Ci instruktor lub widzisz, że nie spełnia Twoich oczekiwań - zmień go!
- Bądź pozytywnie nastawiony jak będziesz szedł na egzamin na prawko
- Nie przychodź na kacu!